Wydarzenia

Malowana Niedziela!

25.03 - 25.03, 12:00 - 15:00

Zobacz, jak znani artyści, sportowcy i samorządowcy przygotowują wielkanocne ozdoby!

Weź udział w licytacji unikalnych pisanek znanych kielczan. Dochód z licytacji zostanie przekazany podopiecznym Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną KOŁO w Kielcach oraz Kamili Zabłotnej z Buska-Zdroju, której grozi amputacja nogi.


Historia Kamili

Kamila Zabłotna to 24-letnia, utalentowana wokalistka z Buska-Zdroju, która od ponad 1,5 roku walczy o sprawność. Dziewczyna uległa poważnemu wypadkowi, dzielnie się rehabilitowała ale teraz w jej nogę wdała się martwica. Zakup implantu kostnego z antybiotykiem, który pomoże zatrzymać proces obumierania komórek to koszt 47 tysięcy złotych. Czasu jest mało, do następnej operacji pozostał miesiąc. Pomóżmy!

Dramatyczny wypadek na motocyklu
Kamila w lipcu 2016 uległa wypadkowi. Jako pasażer motocykla doznała  bardzo poważnego złamania lewej nogi. Było to otwarte, wieloodłamowe, złamanie kości udowej dalszej oraz złamanie rzepki. Nogę zespolono jej metalową płytą i śrubami, od tego czasu porusza się o kulach. Dziewczyna przeszła już cztery operacje,  a dzięki finansowemu wsparciu rodziców przez 1,5 roku mogła korzystać z usług fizjoterapeutów, trenerów oraz instruktorów, którzy pomagali jej w dojściu do sprawności. - Każdy, kto doświadczył rehabilitacji kolana, zdaje sobie sprawę jak duży ból wywołują ćwiczenia oraz jak długotrwały jest to proces. Ja zaczynałam rehabilitację z całkowicie wyprostowanym stawem kolanowym. Nie potrafiłam zgiąć nogi –wspomina 24-latka. Wyjaśnia, że w przeciągu roku udało jej się dojść do 90 stopni zgięcia. Lekarze byli zdumieni.

Poważne komplikacje
Niestety w wakacje 2017 roku stan zdrowia Kamili znacznie się pogorszył, pojawiły się komplikacje powypadkowe. Nieznośny ból, znaczny spadek masy ciała, bezsenność oraz podwyższone parametry  wskazujące stan zapalny nie wróżyły nic dobrego. Kość udowa nie chciała się zrastać, a noga coraz bardziej dokuczała. Diagnoza była straszna: zapalenie szpiku i kości czyli innymi słowy, martwica kości.

Koszmar zaczął się na nowo
-W styczniu tego roku przeszłam operację w Szpitalu Klinicznym imienia profesora Grucy w Otwocku. Usunięto mi metalowe elementy (oprócz jednej śruby, której usunięcie mogłoby spowodować "rozsypanie" się kości udowej) oraz oczyszczono mocny stan zapalny kości. Na całej długości nogi założono mi gips, który będę nosić do następnej operacji oraz zlecono zażywanie antybiotyków, które pomagają zwalczyć stan zapalny – wyjaśnia Kamila. Ze smutkiem w oczach przyznaje, że wtedy jej koszmar zaczął się od początku.
- Staw kolanowy, ze względu na niefortunne miejsce złamania kości udowej, musi zostać usztywniony, ale to już dla mnie mniejszy problem. Teraz walczę o nogę, aby ją mieć – przyznaje. Ubytki kostne są na tyle duże, iż konieczne jest zastosowanie implantu z antybiotykiem. Operacja musi być przeprowadzona już pod koniec marca lub na początku kwietnia.

Świat stał przed nią otworem
Przed wypadkiem Kamila bardzo chętnie angażowała się w życie kulturalne miasta. Przez wiele lat występowała na scenie, śpiewała w zespole "Słoneczne Trampy", który działał przy Buskim Samorządowym Centrum Kultury. Najmilej wspomina uczestnictwo w Wojewódzkim Turnieju Piosenki Satyrycznej i Lirycznej Wojciecha Młynarskiego, gdzie w kategorii szkół ponadgimnazjalnych zdobyła I nagrodę i odebrała ją właśnie z rąk Wojciecha MłynarskiegoWokalistka w okresie licealnym reprezentowała szkołę w wielu konkursach oraz przeglądach muzycznych, chętnie angażowała się w przygotowywanie części artystycznych w różnych akademiach szkolnych.

To ona pomagała innym
Kamila zawsze była niezwykle pomocna, prowadziła galę studniówkową swojej szkoły, chętnie uczestniczyła w kwestach i zbiórkach, jako reprezentant szkoły miała przyjemność prowadzenia części artystycznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dziewczyna razem ze znajomymi ze szkoły odwiedzała domy dziecka, po to aby przedstawić podopiecznym jasełka i choć trochę umilić im pobyt z dala od rodziców. Zawsze była niezwykle ciekawa świata, kochała podróżować, poznawać obcą kulturę, ludzi oraz ich historię. Podczas studiów wyjechała na wymianę Erasmus, w Niemczech studiowała pół roku. Po powrocie uległa wypadkowi… 

Wypadek zniweczył jej plany
- Po powrocie z Erasmusa przygotowywałam moją pracę licencjacką, uczęszczałam na zajęcia sportowe, miałam możliwość działania w chórze Politechniki Świętokrzyskiej. W międzyczasie odezwał się do mnie niemiecki pracodawca, aby ponownie zaproponować mi stanowisko w swoim hotelu. Niezmiernie ucieszyłam się  z tej wiadomość i oczywiście przyjęłam propozycję. Pracę miałam zacząć 20 lipca 2016 roku, niestety kilka dni wcześniej wydarzył się ten nieszczęsny wypadek – wspomina mieszkanka Buska.

Szpitalne łóżko stało się więzieniem
Kamila wyznaje, że na początku nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. Cieszyła się, że żyje i ma czucie w nogach. - Niestety z każdym dniem było coraz gorzej. Lekarze wyjaśnili mi całą sytuację oraz to, że niestety mogę zostać niepełnosprawna do końca życia. W pierwszym tygodniu noga była zagrożona amputacją, ponieważ złamanie było otwarte, a fragmenty kostne zanieczyszczone. Byłam przerażona. W głowie ciągle krążyła mi myśl, że mogę stracić nogę. To był dla mnie bardzo ciężki okres zarówno fizycznie jak i psychicznie. Moje szpitalne łóżko stało się dla mnie więzieniem. Nie mogłam wstawać, ani samodzielnie funkcjonować. Było mi wstyd, że muszę ciągle o coś prosić – wyznaje.

W trakcie ćwiczeń mdlała z bólu
Kamila po miesiącu od wypadku opuściła szpital i zaczęła intensywną rehabilitację. - Zaczęliśmy ćwiczenia redresyjne kolana podczas których mdlałam z bólu, ale wiedziałam, że jeśli dam z siebie wszystko to jak najszybciej wrócę do sprawności. Byłam bardzo zmotywowana i gotowa do walki. Codzienne ćwiczenia przynosiły rezultaty, co dawało mi ogromną nadzieję. Jednak przychodziły też takie dni, gdzie pomimo ogromnej pracy mojej jak i moich fizjoterapeutów, zgięcie nogi przez dłuższy czas stało w miejscu lub cofało się. Byłam przepełniona żalem i podłamana, ale ćwiczyłam dalej. Teraz z perspektywy czasu, gdy myślę o wszystkich moich stanach psychicznych, widzę ogromną sinusoidę. Raz czułam, że uporczywą pracą pokonam wszystko i powrócę do sprawności, innym razem popadałam w dół i pytałam wszystkich, kiedy to piekło się skończy. Dodatkowo myślałam ciągle o studiach, o tym, że nie zdołam dokończyć  pracy  licencjackiej, że nie dam rady się obronić. Martwiłam się, że nie pójdę na magisterkę. Byłam tym wszystkim zestresowana, a przyszłość widziałam tylko w czarnych barwach – opowiada Kamila.

Nie poddała się
Dziewczyna nigdy nie zapomni sytuacji, w której podjęła decyzję, że nigdy się nie poda. - Pewnego dnia, gdy płakałam w swoim pokoju zastanawiając się co dalej, przyszła moja mama, przytuliła mnie i powiedziała, że szkoda czasu na łzy,  trzeba działać. Zawiadomiłam moich wykładowców, opisałam swoją sytuację i udało się - dokończyłam pisanie pracy i obroniłam ją. Dzięki przychylności wszystkich nauczycieli akademickich oraz ich wierze w moje umiejętności podjęłam indywidualny tok studiów. Dzięki temu, uniknęłam przerwy w etapie mojej nauki, co wcześniej wydawało mi się być nieuniknionym. Teraz kończę studia magisterskie, został mi ostatni semestr i pisanie pracy. Niestety wiem, że będę musiała przesunąć to na następny rok… no chyba, że znowu stanie się jakiś cud – nieśmiało uśmiecha się studentka.

Rodzina wydała oszczędności na leczenie
Rodzina Kamili poświęciła większość oszczędności na rehabilitację jej nogi, dlatego pilnie potrzebne jest nasze wsparcie.  Liczy się każda złotówka, każdy gest. Czasu jest mało, a Kamila pragnie cieszyć się życiem jak my wszyscy - na dwóch, zdrowych nogach. Dziewczyna jest podopieczną fundacji Wstańmy Razem- Aktywna rehabilitacja. Fundacja utworzyła na jej rzecz specjalne konto, aby wspomóc zbieranie środków. Wpłaty dokonane na to konto zostaną bezpośrednio i całkowicie przeznaczone na zakup preparatu: Cerament G.

 

 




Galeria zdjęć


Powrót
Oceń nas